31 sierpnia to Święto Blogera. Jako blogerka z ponad rocznym stażem, z radością mogę dziś napić się lampki szampana. To dobra okazja, by pozastanawiać się nad zasadnością blogowania. No bo czymże jest blogowanie, jeśli nie drogą usłaną różami pełnymi kolców? I kimże jest ten bloger, jeśli nie samozwańczym ekspertem, grafomanem i ekshibicjonistą?

Ile blogów jest w polskiej blogosferze?

Próbowałam kiedyś policzyć, ile blogów funkcjonuje w polskiej blogosferze. Zsumowanie liczby blogów stojących na platformach typu blox.pl, bloog.pl, blog.onet.pl, blog.interia.pl dało już ponad 3,5 mln (dane sprzed roku, dziś jest ich pewnie więcej). A do tego jeszcze dwa najpopularniejsze serwisy, blogger.com i wordpress.com, które nie ujawniają danych o ilości założonych kont. No i oczywiście blogi stojące na własnych serwerach – te już zupełnie komplikują sprawę.

Nie sposób zliczyć, ile namnożyło się blogów, ale tak naprawdę po co nam ta wiedza? Aktywny jest z tego zaledwie ułamek. Większość blogów zawiera tylko jeden tekst: powitalny, oznajmiający o chęci autora do prowadzenia blogu. Według badań przeprowadzonych przez Jana Zająca z wykorzystaniem platformy Blox.pl, zaledwie 2% blogów jest aktywnych. Większość (65%) to blogi wygasłe – autorzy zaprzestali ich prowadzenia, natomiast 23,3% to blogi puste. Pozostałe przypadki to blogi, do których dostęp zabezpieczony jest hasłem, zablokowany przez administratorów, zostały przeniesione na inny adres bądź też są bez odzewu czytelników. Gdyby pokusić się o niepoprawne metodologicznie ekstrapolowanie wyników tego badania na pozostałe serwisy, okazałoby się, że w polskiej blogosferze aktywnych jest zaledwie 70 tysięcy blogów. A w mainstreamie przewija się ich tylko kilkaset ;)

Wszelkie próby zliczania blogów skreśla jeszcze jeden fakt – brak jednoznacznej definicji blogera. Kto nim jest? Po wielu debatach na ten temat, dochodzę do wniosku, że blogerem jest każdy, kto zechce się tak nazwać. Żadna platforma, format, styl, treść ani częstotliwość jej publikacji nie mogą determinować, czy ktoś blogerem jest, czy też nie.

Droga usłana różami pełnymi kolców

Święta zwykle skłaniają do refleksji. Po co w ogóle blogować? Wielu blogerów nie czerpie z tego zajęcia korzyści majątkowych, a w hodowanie swojego miejsca w sieci wkłada wiele czasu i wysiłku, nierzadko także pieniędzy. Blogowanie wymaga cierpliwości, samozaparcia i sporych pokładów motywacji.

Jak długo wytrzymasz pisanie do pustej przestrzeni? Ile nocy jesteś w stanie zarwać, by tylko napisać nowy tekst? Czy masz wystarczająco dużo sił, by znosić słowa krytyki, bezpodstawne hejty i ataki na twoją osobę? Co zrobisz, gdy ktoś ukradnie twój tekst?

Okazuje się, że blogowanie to prawdziwa próba charakteru – pokazuje, czy masz słomiany zapał, albo czy blogujesz wyłącznie dla promek, sławy i zdjęć rozebranych dziewcząt na Snapchacie.

Akt umysłowego (czasem także cielesnego) ekshibicjonizmu, jakim jest blogowanie, daje w zamian wiele korzyści, o czym pisałam dokładnie rok temu.

Nowe znajomości, przyjaźnie, dużo słów uznania i szacunku, wiele uściśniętych z radością dłoni, garść pochwał, kilka wyróżnień, miliony uśmiechów, nowe możliwości zawodowe, otwarcie się pewnych dróg, więcej pewności i wiary w siebie, a także motywacji do dalszego działania – w skrócie tak wyglądał mój ostatni rok w blogosferze. Nie mogłabym życzyć sobie lepszego, choć za rok mam nadzieję dopisać do tej listy osiągnięć coś więcej.

Czego dziś życzyć każdemu aktywnemu blogerowi? Przede wszystkim dużo czasu, pomysłów, lekkości pióra, motywacji i wiary w siebie. A, no i żebyście dostali się na Blog Forum Gdańsk :)