Ktoś oczernił mnie w Internecie. Bezpodstawnie. Poszedłem do sądu, wygrałem. Ale ten felerny wpis dalej wisi w sieci. A co gorsza, wyświetla się w pierwszej dziesiątce wyników wyszukiwania. Właściciel strony, mimo wyroków, nie chce go usunąć. Co robić?

Dostałam ostatnio takie pytanie. Od razu na myśl przyszły mi dwa rozwiązania. Bo tu trzeba działać. Ale bez rękoczynów.

Jak cię widzą, tak cię piszą

Jeśli opinia została zamieszczona na forum albo na portalu z opcją komentowania, dobrze byłoby się odnieść do zaistniałej sytuacji i ją skomentować, odpierając fałszywe zarzuty. Jeśli właściciel strony nie chce usunąć nieprawdziwej informacji, to chociaż niech ludzie, którzy będą odwiedzać tę stronę zobaczą, co na ten temat mówi sam bohater tekstu.

Przede wszystkim jednak trzeba zadbać o reputację firmy w wynikach wyszukiwania, czyli zająć się SERMem (SERM – Search Engine Reputation Management). O co chodzi w SERMie? By kontrolować to, co się o nas mówi. Dąży się nie tylko do wyparcia z rezultatów wyszukiwań (przynajmniej z pierwszej dziesiątki) niepożądanych informacji na nasz temat, ale także wypromowania jak największej ilości tych treści, na których nam zależy, które kreują nasz pozytywny wizerunek.

Nie ma sensu angażować hackera do zaatakowania nieprzychylnej nam strony ani specjalisty od Black Hat SEO, który zdepozycjonuje stronę linkami o niskiej jakości – choć brzmi to kusząco.

Takie działania są nieetyczne i doraźne. Co zrobisz, gdy przytrafi ci się to ponownie? Będziesz się tak na każdym mścić?

Etyczne depozycjonowanie

Można przysłonić negatywne komentarze pozytywnymi i wcale nie musi być to  zabieg nieetyczny, polegający na produkcji fałszywych opinii. Po prostu trzeba pomóc istniejącym już pozytywnym komentarzom znaleźć się na pierwszej stronie rezultatów wyszukiwania, a negatywny link przesunąć w ten sposób na niższą, mniej eksponowaną pozycję, by nie szkodził naszej reputacji.

Istniejące już treści trzeba zoptymalizować i dopasować pod kątem określonych słów kluczowych, np. praca Biedronka opinie. Można też stworzyć podstronę „Opinie klientów o nas”. Warto też pozycjonować neutralne informacje o firmie, chociażby wirtualne wizytówki.

Po wypozycjonowaniu istniejących już informacji, rozpoczynamy tworzenie i promowanie nowych.

Jakie treści tworzyć?

Jeśli marka nie ma jeszcze założonych profili na wszelkich możliwych społecznościówkach, to właśnie dobry moment, by to zrobić. Facebook, Twitter, Instagram, GoldenLine, LinkedIn, SlideShare, kanał na YouTube, itd. Warto założyć blog firmowy. Takie strony są zwykle bardzo dobrze indeksowane przez Google i wyprzedzą w wynikach wyszukiwania niemiły nam link.

Rozsyłamy teksty wizerunkowe, staramy się dotrzeć do portali branżowych, serwisów, by zostać tam wzmiankowanym w towarzystwie pożądanej frazy. Przedstawiamy opinie ekspertów z firmy xyz.

Dodajemy informacje na forach, ale nie piszemy tam o naszej firmie w samych superlatywach. Nie uprawiamy szeptanki. Jeśli znajdziesz wątek, w którym jakiś użytkownik pyta o twoje produkty, odpowiedz mu i doradź. Staraj się być przyjaznym, ale nie nachalnym.

Można też przeprowadzić kampanię Adwords, żeby odwrócić uwagę od tej brzydkiej, fałszywej, niekorzystnej strony.

I choć nie życzę ci, byś musiał skorzystać z rad tu zamieszczonych, to pamiętaj, że lepiej jest zapobiegać niż leczyć. Dobre wypozycjonowanie tych treści, na których ci zależy i bieżący monitoring nowych pomoże ci uniknąć stresu i nagłej utraty klientów.

Autorem zdjęcia na samej górze jest Thomas Hawk.

  • Dariusz Dłużeń

    A jakie masz rady na trola komentujacego w social mediach? Zawsze z dala od moich fanpage’y i z dala od mojej uwagi? :) kiedys znakazłem takie wpisy po 8 miesiącach chyba

    • Przede wszystkim: monitorujesz teraz sprawę na bieżąco? Te teksty są widoczne, docierają do szerokiego grona odbiorców? Jeśli nie, to nie ma sensu tego grzebać, żeby nie dodawać mu popularności.

    • Jeśli nie wyrządza Ci krzywdy, to nie podejmuj dyskusji. Gorzej, jeśli jego krytyka ma duży zasięg i trafiają na nią Twoi czytelnicy, choć nie powinni być tak głupi, by komuś takiemu wierzyć. Warto trzymać rękę na pulsie i monitorować sytuację. No i nie dopuszczać do tego, żeby jakieś jego teksty wyświetlały się wyszukiwarce, gdy ktoś będzie szukał Ciebie.

      Można też sprawę obśmiać, ale wiąże się to z ryzykiem, że jeszcze bardziej nasili swoje działania. Lepiej go nie karmić.

      • Dariusz Dłużeń

        Czyli wszystko ok robię :) na szczęście na razie to jest na małą skalę, ale lepiej żeby problem nie urósł

  • Peter

    Dlaczego miałbym na jakiejś podrzędnej stroniczce wchodzić w dyskusję z kimś, kto po mnie pojechał?

    Co mi to da poza nakarmieniem trolla?

    A skoro korzyści będą mizerne to po co?

    Prowadząc firmę lub działając w sieci pod nazwiskiem narażamy się z automatu na ataki personalne oraz, co częstsze, na opinie negatywne o naszej osobie/pracy/firmie. Tak jak nie da się wszystkich zadowolić, tak nie da się, skutecznie, walczyć z tym zjawiskiem.

    Wystarczy spojrzeć na siebie – ile razy odradzaliśmy komuś produkt lub usługę?
    Ile razy wynikało to z bardzo subiektywnych wrażeń nie zaś z obiektywnych cech produktu?

    A to jest dokładnie to samo, tyle, że na nieco mniejszą skalę a producent/usługodawca nie może się bronić.

    • Sytuacja, którą miałam w myślach pisząc ten tekst i do której się odnosiłam, jest znacznie poważniejsza niż hejt na podrzędnej stroniczce. Napisałam też na wstępie: co zrobić, jeśli wygram sprawę sądową o pomówienie, ale serwis i tak nie usunie tej treści, która stawia mnie/moją firmę w tak negatywnym świetle, że żaden klient do mnie nie przyjdzie.

      Jeśli ktoś bezpodstawnie oskarża firmę np. o bycie oszustem, kradzież pieniędzy – już nie jest tak zabawnie.