Rok 2016 był dla mnie czasem zdobywania doświadczenia. To był mój najintensywniejszy rok pod względem zawodowym jak do tej pory. Właściwie co chwilę wychodziłam ze swojej strefy komfortu i wychodziłam na tym dobrze :)

Dużo zainwestowałam też w swój rozwój. Przeczytałam sporo książek, zostałam moderatorem Design Thinking i propagatorem tej metody, dzięki Karolinie ze Slow Lingo mój angielski poszybował hen wysoko, a dzięki Piotrowi Buckiemu nauczyłam się występować, przemawiać i… zakochałam się w tym totalnie! Mam za sobą pierwsze wystąpienia, warsztaty i szkolenia – a to dopiero początek!

Porażkom nie udało się mnie pokonać, bo każde niepowodzenie traktuję jako nierozłączny element uczenia się. Mijający rok nauczył mnie wielu rzeczy i dziś chciałabym się tu podzielić 10 lekcjami, które wyniosłam z 2016 roku. Bogatsza o te doświadczenia wiem, że 2017 będzie jeszcze lepszy. No to zaczynamy!

1. Jeśli rzucisz się na głęboką wodę, to przekonasz się, że potrafisz pływać. Będziesz musiał działać szybko, bo inaczej utoniesz. Zaskoczyłam samą siebie, że sytuacje trudne i niemożliwe to moja specjalność. To, co było najtrudniejsze, zazwyczaj najlepiej się udawało. Może dlatego, że dbałam o najdrobniejszy detal, poświęcałam trudnym projektom dużo uwagi, ale też dopuszczałam do siebie myśl o porażce i nie bałam się niepowodzeń. Jeżeli jesteś spięty na myśl o tym, że to, nad czym pracujesz może się nie udać albo wręcz przeciwnie – jesteś zbyt pewny tego, że wszystko pójdzie po twojej myśli – to na pewno coś pójdzie nie tak. To najważniejsza lekcja z tego roku, która pokazała mi, że potrafię bardzo dużo i mogę zrobić w zasadzie wszystko. Brzmi to może naiwnie, ale nieustająca seria „pierwszych razów” sprawiła, że przestałam się bać i zamiast tego zaczęłam solidnie pracować.

2. Żeby wygrać, trzeba sporo razy przegrać. A w dodatku analizować, co takiego się stało i co następnym razem można poprawić. Pracowałam w tym roku głównie na przetargach i pozyskiwaniu nowych klientów dla agencji. Nie chcę nawet liczyć, ilu klientów przegrałam – było tego sporo. Ale tylko dzięki temu udało mi się wygrać innych. Odsyłam tutaj do mojej ulubionej prezki Romka Łozińskiego, który tłumaczy, dlaczego powinno się doceniać wszystkie przegrane przetargi.

3. Nie wszystko zależy od twojego poziomu merytoryki. Liczy się jeszcze to, jaką masz relację z klientem i jak sprzedasz mu swój pomysł. To też w odniesieniu do punktu wyżej. Czasem przegrywa się klienta nie dlatego, że twój pomysł był za słaby, ale dlatego, że przestrzeliłeś się z budżetem, nie masz wymaganego doświadczenia, inni obiecali gruszki na wierzbie albo klient zwyczajnie podejmuje decyzję w oparciu o nieracjonalne kryteria. Nie można się obwiniać, tylko iść dalej.

4. Umiesz coś dopiero, jeśli potrafisz nauczyć tego innych. Najlepiej tłumacząc to jak najprostszym językiem i pokazując, jak to ma wyglądać zrobione w praktyce. W tym roku zaczęłam uczyć innych i odkryłam, że to niesamowite źródło satysfakcji. Przede wszystkim – uczyłam mój agencyjny team strategii. Dziewczyny w ciągu pół roku zdobyły taki zestaw skilli, jakich ja nie zdobyłam w trzykrotnie dłuższym czasie. Ale to nie znaczy, że one wszystko chwytają szybko, a ja uczę się wolno. Miałyśmy idealne warunki do nauki – ja chciałam dzielić się wiedzą, a one uczyć, a w dodatku miałyśmy sporo pracy i po prostu musiały mi pomagać w kwestiach, które czasem mogły wychodzić poza ich poziom. Rozwój twoich podwładnych to twój rozwój. Uważam, że to właśnie mój największy sukces 2016 roku. Nauczyłam się zarządzać zespołem i rozwijać jego talenty.

5. Deleguj, bo inaczej zabraknie ci czasu na sen. W życiu trzeba robić coś poza pracą. Jeżeli jesteś przekonany, że sam zrobisz wszystko najlepiej i po każdym trzeba poprawiać, to ani nikt nie będzie chciał z tobą pracować, ani ty nigdy nie pozbędziesz się nadmiaru pracy. Delegując zadania i dając feedback, co można następnym razem zrobić lepiej, kształcisz sobie świetnych współpracowników, których nie będziesz się bał zostawić samych, idąc na urlop :)

6. Nie bój się pracować z lepszymi od siebie. A właściwie pracuj tylko z takimi osobami! Jeśli jesteś najmądrzejszą osobą w pokoju, pora zmienić pokój. Nie ma sensu stać w miejscu – no chyba, że nie zależy ci na rozwoju. Jeśli nie masz obok siebie kogoś, kto podda twoje pomysły w wątpliwość i powie, że można to zrobić inaczej, może się okazać, że ugrzęźniesz z jakimś głupim pomysłem. Szukaj mentorów i czerp z ich mądrości.

7. Marketing nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem problemu. To coś, co zaczęło mnie gryźć w tym roku. Marketing to jeden z elementów układanki o nazwie rozwój biznesu. Czasem na nic świetna strategia komunikacji, jeśli produkt jest po prostu słaby. Tymczasem co może zrobić agencja marketingowa, gdy przychodzi do niej klient ze słabym produktem? Powiedzieć mu: twój produkt jest słaby i choćbyśmy na rzęsach stawali, to nie przegonimy konkurencji? Klient, który przychodzi do agencji marketingowej z góry wie, że jego problem może rozwiązać marketing. Jako strateg często widzę więcej rzeczy do poprawy. Chciałabym częściej myśleć o sobie, że zajmuję się zmienianiem biznesu, a nie tylko marketingu. W tym roku zaczęłam zdobywać kompetencje, by iść w stronę business designu i strategii biznesowej, a nie tylko marketingowej.

8. Jeżeli chcesz coś wymyślić, odejdź od komputera. Komputer jest dobry do szlifowania pomysłów, ale nie do wymyślania czegokolwiek. Wstań zza biurka, weź trochę post-itów i zacznij zaklejać ścianę pomysłami. Cel – cała ściana ma być zaklejona karteczkami. Poruszając ciało, poruszasz umysł. A z ilości pomysłów bierze się jakość. Nie bez powodu mój team zrobił mi w tym roku taką niespodziankę:

Zostaw swoje biurko na kilka minut, a zakleją je post-itami. #królowapostitów #postit #wzrusz #mójzespół #aterazodklejto

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Marta Górazda (@martagorazda)

 

9. Jeżeli cały czas przekładasz jakąś rzecz do zrobienia, to znaczy, że nigdy jej nie zrobisz. W tym roku znalazłam wreszcie dla siebie idealny sposób zarządzania czasem i planowania. Planuję kwartałami, pracuję w tygodniowych sprintach i używam do tego Trello. Jeśli przesuwam coś ciągle „na później” to znaczy, że nigdy tego nie zrobię – daję więc takiemu taskowi ostatnią szansę i jeśli wciąż się za niego nie zabiorę, po prostu kasuję go z listy. Takie dawanie sobie ostatniej szansy pozwoliło mi zrobić kilka rzeczy z kategorii „chciałabym, ale nie mam na to czasu” ;)

10. Systematyczność i rutyna są ważniejsze, niż motywacja. Wstawanie codziennie o 5 rano albo regularne uprawianie sportu nie zależą od tego, jak bardzo ci na tym zależy, ale od tego, jak bardzo jesteś zdyscyplinowany. Możesz bardzo chcieć wstawać skoro świt, ale jeśli notorycznie kładziesz się spać po północy, bo znów ktoś w internecie nie miał racji, to się nie uda. Wprowadzanie nowych nawyków to najczęściej sztuka kompromisów. Żeby zacząć coś nowego w swoim życiu, trzeba najczęściej zrezygnować z czegoś innego.

Cieszę się z tych wszystkich doświadczeń, które zdobyłam w tym roku. Jestem ciekawa, czego ty nauczyłeś się w 2016!

2017 będzie dla mnie na pewno czasem nowego – nowych wyzwań, nowych granic do przekroczenia i nowych planów do zrealizowania. Zakończyłam moją dotychczasową pracę w agencji. Pora „zmienić pokój” i popływać na nowych wodach!

2016 był dobrym rokiem – ale wiem, że 2017 będzie jeszcze lepszy!