Jestem głupi. Nie powinienem mówić takich rzeczy, bo wyhoduję sobie konkurencję. Za udzielanie tak wartościowych rad, uczenie tak istotnych rzeczy, powinienem był wziąć pieniądze.

Pomyślałeś tak kiedyś? Ja owszem. A potem walnęłam się w czoło.

Bo przecież wiele osób nie potrafi wcielić w życie nawet najlepszej rady. A to, że zyska jakąś wiedzę, o niczym jeszcze nie przesądza.

Teaser wiedzy

Denerwują mnie ludzie na konferencjach, którzy nie chcą podzielić się swoją wiedzą. Boją się, że w ten sposób wręczają publice miecz, którym można ich pokonać. A przecież mieć wiedzę, a wykorzystywać ją w praktyce, to dwie różne rzeczy.

Nie musisz mówić absolutnie wszystkiego, co wiesz, za darmo. Jeśli prowadzisz szkolenia, to dość oczywiste, że musisz zróżnicować to, co mówisz za darmo, a co dopiero, gdy zobaczysz przelew na koncie. Ale to nie znaczy, że na wystąpieniu na bezpłatnej konferencji, w tekście na blogu, odpowiedzi na e-maila albo towarzyskiej rozmowie masz tylko głaskać temat i pilnować się, by nie zdradzić zbyt dużo.

Klienci chcą wiedzieć, że dostaną coś więcej. To, co dajesz za darmo, powinno być teaserem zachęcającym do tego, by przyjść na twoje szkolenia albo dać ci zlecenie.

A im lepsze rzeczy napiszesz/powiesz, tym chętniej ludzie będą się tym dzielili. W ten sposób ściągniesz klientów. Tworząc content. Nie zatrzymując swojej wiedzy tylko dla siebie. Dzieląc się nią, nie tylko edukujesz i dowodzisz, że znasz się na rzeczy, ale i promujesz swoją osobę (lub firmę).

Bądź jak Jamie Oliver

Doskonałym dowodem na to, że warto dzielić się wiedzą, są szefowie kuchni. Taki przykład podali autorzy książki Rework, skądinąd rewelacyjnej (bo jej autorzy dzielą się wszystkim, co wiedzą i nie boją się, że ktoś wykorzysta to przeciwko nim – bo tak się nie stanie).

Prawdopodobnie każdy z nas zna Jamiego Olivera, Karola Okrasę, Pascala Brodnickiego, Roberta Makłowicza itd. Są świetnymi kucharzami, ale przecież nie są jedyni w tym fachu. Dookoła nas jest znacznie więcej doskonałych szefów kuchni. Więc dlaczego znamy tych, a nie innych? Bo są postaciami medialnymi. A są postaciami medialnymi, bo dzielą się wszystkim, co wiedzą. Umieszczają swoje przepisy w książkach kulinarnych, a w programach telewizyjnych pokazują, jak gotować.

Jako bloger, przedsiębiorca, specjalista w swojej dziedzinie, też powinieneś dzielić się tym, co wiesz.

Nie bój się dzielić wiedzą

Nie myśl, że zdradzając swą tajemną wiedzę, utracisz przewagę konkurencyjną.

Owszem, przepis na suflet można skopiować.

Tekst na blogu, ideę, pomysł na biznes, koncept kreatywny, a nawet USP – to wszystko da się skopiować.

Więc dlaczego niektórzy dzielą się swoimi case studies, piszą książki, opisują dokładnie jak działać, skoro ktoś może zduplikować ich pracę?

Bo znajomość zasad i technik nie wystarczy, by pobić mistrza w jego grze.

Nie ma opcji, że ktoś kupi książkę Jamiego Olivera, otworzy restaurację bazującą na jego przepisach i wykopie go z biznesu. To tak nie działa.

Nie myśl też, że nikt nie wie tego, co ty. Jeśli nie podzielisz się tym, co wiesz, zrobi to ktoś inny. I to on zgarnie profity. To on dostanie feedback, telefony od nowych klientów i owacje na stojąco, tudzież dużo lajków.

Jeszcze się zastanawiasz?

Autorem zdjęcia na samej górze jest Matthias Weinberger.