Wierzę, że każdy z nas rodzi się z powołaniem do naprawiania świata wokół.

Są ludzie, którzy naprawiają przedmioty: to mechanicy, inżynierowie, projektanci.

Są ludzie, którzy naprawiają innych ludzi: to lekarze, psychologowie, trenerzy personalni, nauczyciele.

I są też ci, którzy naprawiają to, co jest pomiędzy przedmiotami i ludźmi: relacje, marki, komunikację.

To właśnie ja. Widzę siebie w tej ostatniej grupie i mam odwagę powiedzieć: Zajmuję się marketingiem, bo w ten sposób mogę zmieniać świat.

Żeby zrobić coś wielkiego, nie trzeba wcale zabierać ludzkości na Marsa, tworzyć humanoidalnych robotów, konstruować sztucznych organów czy szukać sposobu na nieśmiertelność. Wielkiej zmiany można dokonać w małym biznesie. Wielkiej zmiany można dokonać dzięki zmianie spojrzenia na to, co się robi.

I nie chodzi tu o kreowanie sezonowych mód, wpuszczanie ludzi w sidła konsumpcjonizmu i powodowanie otyłości wśród dzieci poprzez reklamę słodkich napojów gazowanych. With great power comes great responsibility. Zawsze o tym pamiętam.

Jak zmieniam świat?

Dbam o relacje pomiędzy markami i ich klientami. Między moimi klientami i ich klientami.

Moją rolą jest sprawianie, by innym prowadziło się biznes lepiej. By odnosili więcej sukcesów biznesowych. Mieli więcej klientów. Wyższe marże. Stabilne przychody. Długofalową strategię, która wyznacza kolejne kroki. A na koniec dnia – uśmiech na twarzy, spokój i przeświadczenie, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Dla mnie marketing to coś więcej niż zrobienie kreatywnej kampanii, poprawienie lejka sprzedażowego czy jak najniższy koszt dotarcia do grupy docelowej. To nie krótkotrwała manipulacja ludźmi poprzez niską cenę, zagranie na ich emocjach czy wykorzystanie ich nieświadomości. Nie chcę robić czegoś wbrew ludziom. Chcę robić coś dla ludzi.

Marketing to dla mnie klientocentryzm. To skupianie się na człowieku i duża dawka empatii. Myślenie o wszystkich punktach styku z marką, o całościowym doświadczeniu użytkownika i o każdym, nawet najdrobniejszym szczególe.

Zajmuję się tym, co w nomenklaturze lean startup można nazwać product-market-fit albo… brand-market-fit. Być na właściwym miejscu we właściwym czasie, dostarczać właściwą wartość odpowiednim ludziom.

Spójność, autentyczność i konsekwencja. Całkowite skupienie się na kliencie. Dbanie o jego doświadczenie. Dostarczanie tego, czego potrzebuje. W to właśnie wierzę i tak pracuję.

Marketing wpływa na rozwój całej firmy. Na końcowy sukces lub jego brak. Na wielką zmianę choćby w najmniejszym biznesie.