Nie ma nic gorszego niż klient, który nie wie, co kupuje.

Bo to wcale nie jest tak, że takiemu delikwentowi można wcisnąć byleco i zażądać wagonu gotówki. Taki klient to zło wcielone, które potrafi zszargać nerwy i reputację. Trzeba go edukować. Już tłumaczę, dlaczego.

Klient nie umie wybierać

Konsument, który nie rozumie produktu, będzie męczył obsługę, aż ta wszystko mu wyjaśni. Kosztuje czas, a i tak nie dokona wyboru, bo nie będzie przekonany do jego słuszności.

Jeśli klient nie wie, co kupuje, to nie jest w stanie odróżnić od siebie wytworów producenta A i B, z niskiej i wysokiej półki – i w efekcie nie jest świadom, że warto zapłacić więcej, by dostać lepszy produkt (albo mniej, nie płacąc za dobrze spozycjonowaną markę). Kupi taniochę, a potem wkurzy się na całą kategorię produktów. „Kremy przeciwzmarszczkowe nie działają”, „wszystkie słuchawki się psują”… Słyszeliście to, nie?

Klient nie umie wybrać i wybiera najczęściej źle. A potem śle pretensje i obsmarowuje producenta w Internecie. Jest zły za niespełnione obietnice – z tym, że producent obiecywał fajerwerki w wersji za 120tys. zł, a nie w tej, którą kupił Oszczędny Franek.

Dlatego trzeba edukować konsumenta! Trzeba mu wkładać do głowy, dlaczego coś jest warte tyle, a nie mniej. Tłumaczyć mu, co zostało użyte w produkcji. Jak używać ten produkt. Jak wybrać produkt dla siebie. Do czego ten produkt pasuje, a do czego absolutnie nie. Co zrobić, jeśli ten produkt nie działa. I tak dalej.

Ogarnij to, kliencie

Jest wiele produktów, których konsumenci nie rozumieją i nie wiedzą, jak je kupować. Chociażby farby do włosów. Kobieta gapi się na zdjęcie ślicznej pani na opakowaniu, która ma włosy w kolorze jasny rudy, a w domu, po zaaplikowaniu tejże mikstury, jej włosy mają odcień bardzo ciemny mahoń. Farby mają, poza pięknymi paniami na obrazkach i cud nazwami (piasek pustyni, ogniste mango, dzika róża…), także oznaczenia liczbowe. I te cyferki na opakowaniach naprawdę coś znaczą! Fryzjerzy mają ustandaryzowaną numerację i wiedzą doskonale, że 9.31 to niby bardzo jasny blond o złotej poświacie, ale na ciemnych włosach wyjdzie rudy, jak ten 7.34 na głowie modelki z opakowania farby.

Kobiety, ogarnijcie to. Nic trudnego. A wy, producenci, pomóżcie im to ogarnąć. Będą wtedy bardziej zadowolone. A chyba chcecie zadowalać kobiety?

Nie rozumiemy też (tu już obie płcie) różnic między perfumami, wodami perfumowanymi i toaletowymi. Kupujemy zwykle to, co jest najtańsze. A potem rozczarowanie, że zapach taki słaby i nic się nie trzyma.

Mężczyźni wiodą natomiast prym w niewiedzy, jak kupować dobre jakościowo ciuchy. Wiedzą, że na metce jest coś nabazgrolone i widnieje jakiś skład, ale żeby rozszyfrować, jak długi żywot wróży to ciuchowi?

W dodatku, faceci nie potrafią łączyć ubrań. Gdyby na metkach umieścić podpowiedzi, co do czego pasuje, świat byłby piękniejszy.

Obojętne, o jakiej kategorii produktów mówimy, zawsze znajdą się ludzie, którzy nie będą potrafili wybrać. To producent ma ich przekonać, że za jego produkt warto jest zapłacić więcej, bo jest zrobiony z tego, testowany tak, i pasuje do tego. To producent ma mi pomóc wybrać, który produkt jest najlepszy dla mnie – a nie pokazywać, że jego produktu używa Kasia Cichopek.

Tylko nie przeginaj i nie próbuj edukować konsumentów, wmawiając im, że twój produkt wyleczy ich ze wszystkich problemów i zbawi cały świat. Jak garnki albo mop teleskopowy.

Autorem zdjęcia na samej górze jest Doug88888