Obchodzimy dziś Blog Day, czyli Dzień Blogu (tak, blogu, nie bloga – słowo „blog” odmienia się identycznie jak „dialog”). Z tej okazji chcę się z wami podzielić teorią motywacji kierujących blogerami.

Istnieje wiele powodów, by prowadzić blog. Można by wręcz powiedzieć, że każdy bloger ma odmienny cel blogowania. Ważne jednak, by jakiś cel istniał, bo bez niego nie ma determinacji w tworzeniu blogu. Bezcelowe blogowanie nie wnosi nic nowego w życie jego autora, czytelników i całej blogosfery, a przecież blogowanie może dawać wiele korzyści – nie tylko tych materialnych. Gdyby było inaczej, nie pisalibyśmy blogów.

Nowa piramida potrzeb

By odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ludzie blogują, choć teoretycznie nie otrzymują nic w zamian, odwołam się do teorii motywacji Maslowa. Prawdopodobnie każdy słyszał już o piramidzie potrzeb, ale nie każdy wie, że teorię Maslowa można odnieść do świata online.

piramidaW Internecie potrzeby niższego rzędu nie występują w ich dosłownym znaczeniu, a wyrażane są poprzez potrzebę dostępu do Internetu, zabezpieczenia komputera przed wirusami i włamaniami oraz poczucia bezpieczeństwa danych przechowywanych w sieci. Gdy użytkownik Internetu zaspokoi swe podstawowe potrzeby, może w komforcie zacząć realizować potrzeby społeczne: przynależności do grupy i kontaktowania się z innymi internautami poprzez portale społecznościowe, e-maile i komunikatory oraz występowania w charakterze eksperta podczas dyskusji na forach internetowych i blogach. By być rozpoznawanym, podpisuje się swoim nazwiskiem lub pseudonimem i tworzy własną stronę internetową.

Blogosfera to sieć relacji

Bloger staje się członkiem społeczności – blogosfery. To sieć relacji łącząca blogerów, mikrospołeczeństwo ulokowane w wirtualnej rzeczywistości, a czasem wykraczające poza jej ramy – podczas spotkań blogerów offline. Integracja blogosfery jest na tyle silna, iż można odnieść wrażenie, jakby wszyscy członkowie grupy znali się nawzajem. Posiadanie blogu buduje poczucie „bycia jednym z nich” i daje możliwość utożsamiania się z popularniejszymi od siebie blogerami. Gdy ci występują w radiu bądź telewizji, pozostali członkowie blogosfery traktują ich jak reprezentantów całej społeczności.

Znam cię z Internetu

Przeświadczenie o znaniu kogoś, gdyż śledzi się jego aktywność w sieci, bywa mylna. Często blog jest formą autokreacji, a internetowa tożsamość blogera awatarem, zasłoną, za którą się chowa. Autor może dowolnie tworzyć obraz siebie, jaki zaprezentuje czytelnikom. Charakteryzować go może wycinkowość, zakłamanie lub ekshibicjonizm. Zakładana funkcja, jaką ma pełnić blog dla jego autora, warunkuje, czy pozostanie on anonimowy, czy też będzie podpisany nazwiskiem.

W przypadku blogów anonimowych, autor dzieli się z czytelnikami szczegółami z życia, przeżyciami i wątpliwościami. Blog jest narzędziem autorefleksji, ma formę pamiętnikarską. Dla niektórych to możliwość oczyszczenia własnych myśli, a dla innych forma ekshibicjonizmu myślowego. Występując anonimowo, bloger bez skrępowania może zdradzić światu swoje największe tajemnice, opowiedzieć o preferencjach seksualnych i fantazjach.

Blog zwykle nie stanowi zapisu wszystkich wydarzeń z życia autora, a jedynie tych ciekawszych, lub takich, którymi chce się dzielić z innymi. Niektóre sprawy pozostają przemilczane. Pomimo to, stali czytelnicy mogą czuć, że „znają” blogera, są wręcz z nim w zażyłych stosunkach, co wynika z dopowiadania sobie historii i wypełniania luk w opowieści.

To co robisz ma sens

Blog nie tylko daje poczucie przynależności do grupy, jaką jest blogosfera. Dla osób kreatywnych to narzędzie do prezentowania efektów pracy twórczej. Uznanie innych stanowi dowartościowanie twórcy, dlatego tak wiele osób publikuje na blogach autorskie treści. Dzięki komentarzom czytelników, bloger poznaje reakcje otoczenia, zyskuje ocenę swojej pracy i konstruktywną krytykę.

Potrzeba uznania widoczna jest nie tylko wśród blogów artystycznych. Autorzy treści specjalistycznych pragną być postrzegani jako autorytet w swojej dziedzinie. Uznanie czytelników motywuje do zamieszczania kolejnych wpisów – bloger podejmuje aktywność w sieci, a reakcje internautów podbudowują go i utwierdzają w przekonaniu, że to, co robi ma sens.

Stajesz się coraz lepszy

Chwalenie się własnymi dokonaniami, ukazywanie talentu i dzielenie się wiedzą nie wynikają wyłącznie z pragnienia poklasku i pochwał, ale z dążenia do doskonalenia siebie. Samorealizacja to ostatnia potrzeba w piramidzie, która oznacza maksymalne wykorzystanie własnego potencjału i osiągnięcie równowagi wewnętrznej. Notowanie swoich postępów na blogu niekoniecznie wynika z samochwalstwa, a z chęci bycia coraz lepszym. Ma to odniesienie zarówno do publikowania własnych prac artystycznych, takich jak fotografie, jak i skrupulatnego zapisywania osiągnięć sportowych.

Blog niekoniecznie musi przybierać formę dziennika prezentującego progres w danej dziedzinie – na blogu eksperckim można realizować się poprzez dzielenie się profesjonalną, specjalistyczną wiedzą i pomaganie tym samym innym, nie oczekując nic w zamian. Samorealizacja to także tworzenie nowatorskich rozwiązań, prezentowanie czytelnikom autorskich koncepcji i występowanie w roli innowatora.

Blogowanie czyni z ciebie innego człowieka

Blogi pisane są często przez zwykłych ludzi, którzy nigdy nie mieliby możliwości zaprezentowania siebie, swojego światopoglądu i twórczości w tradycyjnych mediach. W krajach, gdzie nie ma demokracji to jedyny sposób by relacjonować prawdziwy przebieg zdarzeń – w ten sposób blogerzy stają w opozycji do władzy i mediów, które są cenzurowane.

Uczestnictwo w blogosferze to przebywanie wśród innych ludzi – w płaszczyźnie wirtualnej. Obecność w Internecie nie odnosi się bezpośrednio do rzeczywistości, w której każdy ma określoną pozycję w strukturze społecznej i pełni określone role. Decydując się na dobrowolne wejście do wspólnoty blogowej, jej uczestnicy rezygnują z dotychczasowych pozycji i wkraczają do sieci jako jedni z wielu, kreując swoją pozycję i wizerunek od nowa. (Nie dotyczy to osób znanych z mediów tradycyjnych. Blogerzy-celebryci startują od razu z wyższego pułapu, np. Anna Mucha, Kasia Tusk, Janusz Palikot).

Dostajesz to, czego nie planowałeś

W miarę upływu czasu może się okazać, iż blog pełni coraz więcej funkcji – nawet takich, jakich autor się nie spodziewał. W sytuacji zdobywania coraz szerszego grona czytelników, blog staje się narzędziem do promowania własnej osoby, dając szansę stania się osobą rozpoznawalną, lubianą i podziwianą. Niekiedy to także szansa na zarobienie pieniędzy.

Traktowanie blogów przez media masowe jako maszynek do robienia pieniędzy, zachęca kolejne osoby do zakładania własnych. Blogi bywają postrzegane jako forma łatwego zarobku, co nie ma odniesienia do rzeczywistości. Przekonują się o tym ci, którzy założyli je tylko dla korzyści materialnych – zwykle zniechęcają się brakiem propozycji reklamowych i rezygnują z prowadzenia własnej strony.        

Blog jest jak Moda na sukces

Warto pamiętać, że styl i charakter blogu podlega przemianom i modyfikacjom, tak jak dzieje się to z jego autorem. Blog nie jest tekstem skończonym – jest wieloodcinkową całością, zbiorem z nieskończoną ilością elementów. Jego powstawanie to stały proces podatny na oddziaływanie otoczenia – komentarze czytelników mogą być uwzględnianie przez blogera przy pisaniu następnych postów. Czytelnik blogu nie wie kiedy, i czy blog się skończy. 

A może będzie to Moda na sukces, czyli never ending story ;) 

Autorem typograficznego dzieła na samej górze jest mój jedyny i niezastąpiony Kuba :)

  • 1. Masłow się zdeaktualizował. I to parę razy nawet :)
    2. Na samym dole i tak jest jest WIFI.
    3. Fajny wpis:)

    • 1. Wiem, obracamy nawet tę piramidę do góry nogami i robimy z nią cuda na kiju – ale wciąż to dobry model, żeby coś na nim budować.
      2. WiFi to właśnie potrzeba dostępu do Internetu, halo! ;)
      3. Dzięki, Andrzej :)

  • Ciekawe spojrzenie, z którym się zgadzam :-) Zwłaszcza z tym, że jak ktoś zakłada bloga tylko po to, żeby szybko i łatwo na nim zacząć zarabiać, to równie szybko się zniechęca, bo wyników wcale tak szybko nie widać, a budowanie dużej społeczności to długa i dość ciężka praca. Chyba, że ma się talent i szczęście do przyciągania tekstem jak lep muchy :-)

    • Vermint

      @martagorazda:disqus Nie ma jak to na początku wpisu walnąć akapit o prawidłowej odmianie słowa „blog”, a ktoś z czytelników i tak napisze po swojemu. Fajny test na czytelnictwo wśród komentujących.

      • Zdaje się, że poruszona przeze mnie kwestia odmiany słowa „blog” jest szerzej komentowana niż zawartość merytoryczna tekstu ;)

        • Vermint

          No bo kto czyta wpisy przed skomentowaniem? :)

          • Wyobraź sobie, że nie mam zwyczaju komentować wpisów przed ich przeczytaniem, ale nie muszę się zgadzać z każdym słowem autora i potem podążać za nim jak wierny piesek. Mowa potoczna jest dopuszczalna, a nie zauważyłam, żeby to był słownik poprawnej polszczyzny.
            Ty za to lubisz się czepiać i oceniać ludzi przed ich poznaniem…

      • Nie ma się jak przypieprzyć do kogoś, kto nawet zgadza się z autorem tekstu. Genialne po prostu. Gratuluję poziomu.

        „Blog ma rodzaj męski nieżywotny, w dopełniaczu blogu, w bierniku blog. Potocznie słowo to funkcjonuje w rodzaju męskozwierzęcym i wówczas ma dopełniacz bloga, równy biernikowi.
        A zatem pisze Pani i czyta blog, potocznie bloga. Post pisze Pani na blogu, ale wysyła go na blog, a potocznie na bloga. (Mirosław Bańko)”

        Czyli można używać tego potocznie i wcale nie jest to błędem. Miłej edukacji…

        • Vermint

          Już? Ochłonęłaś? Wszystko ok?
          I proszę, nie mów o poziomie, kiedy po przeczytaniu jednego zdania jesteś gotowa iść na wojnę. Wdech. Wydech.

          • Na wojnę? Nie, zdecydowanie potrzeba czegoś więcej niż jednego zdania, żeby mnie zdenerwować, więc nawet nie miałam po czym ochłonąć. Przeceniasz swoje umiejętności w tym zakresie :-)

          • Już, rozejm!

  • PLUM, czyli wpadłaś jak śliwka w kompot do mojego ryssownika :) Będę zaglądał częściej, bo mądrze prawisz.

    Tylko to „blogu” mi jakoś nie pasuje, ale może się przyzwyczaję.

    • Też miałam na początku opory przed prawidłową odmianą, ale po zapisaniu 100 stron o blogach weszło w nawyk. Miodek lub Bralczyk (nie pamiętam który) zapowiada, że w przyszłości potoczna odmiana wejdzie do słownika. Nic dziwnego, bo nawet niektóre mądre głowy piszą w swoich pracach o autorach „bloga”.

      A do odwiedzania zapraszam :)

  • j.o.b.

    (tak, blogu, nie bloga – słowo „blog” odmienia się identycznie jak „dialog”) — serio? poproszę o wiarygodne źródło stwierdzające tę zasadę pisowni. i ja nie mówię, że całkiem nie ma ona sensu, tylko trudno mi uwierzyć w jej jedynieprawdziwość. (ok, w jedynieprawdziwość czegokolwiek jest mi trudno uwierzyć, ale w tym przypadku wybuchnęłam niekontrolowanym wewnętrznym chichotem w zetknięciu z tak autorytatywnym stwierdzeniem odnoszącym się do tak mglistej i wciąz dyskutowanej sprawy)

    • Proszę bardzo, prof. Jerzy Bralczyk: http://youtu.be/tPc0AyT_RvI
      I poradnia językowa PWN: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=5219 ; http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=9004

      Nie jest to forma jedynie prawdziwa i słuszna. Większość z nas używa tej potocznej. Sprawdziłam szybko i np. Olcoń-Kubicka (socjolog piszący czasem o blogach) w swoich publikacjach używa formy potocznej. Nie pamiętam, jak w swojej książce pisze Grzegorz Mazurek, ale wielce prawdopodobne, że też potocznie.

      Ja piszę tak, jak widać powyżej :)

      • j.o.b.

        dzięki. prof. Bralczyk zawsze wart wysłuchania, choć ( jak sam przyznaje) uprawia dużo gramatyki „życzeniowej” ;)

  • Igor Hycner

    Gdzieś mi tu zabrakło pasji. A szkoda, bo to własnie te blogi, których motorem jest miłość i pasja są najlepsze.

    • Pełna zgoda! Ale czy pasja to nie właśnie chęć samorealizowania się, doskonalenia? Dla mnie tak jest.

  • OdpadyBlog.pl

    Proponuje takie motto : Jestę blogę albo cogito ergo blogger :)

  • Pingback: Mo Poleca #5 | MO BLOGUJE()

  • Pingback: Mo Poleca #5 | MO BLOGUJE()