Czy jest jakiś niskobudżetowy sposób na rozpracowanie konkurencji? Jest. Iść do sklepu, kupić konkurencyjny produkt, przetestować, a później rozebrać na części pierwsze i spróbować znaleźć jego słabe strony.

Takie działanie może od razu nasuwać na myśl chęć naśladownictwa, kopiowania produktu i sprzedawania go za niższą cenę. Ale nie o to tutaj chodzi.

Dokładne zbadanie produktu konkurencji to ogromna lekcja i szansa. Szansa na odnalezienie w ten sposób przewagi konkurencyjnej. Krzywe szwy, rzadka konsystencja, drobne kawałki owoców? Słabe strony przeciwnika to dla ciebie pole do popisu. Zmień, zmodyfikuj, popraw jego błędy i ulepsz produkt, a dobre rozwiązania zachowaj w pamięci i ucz się z nich jak najwięcej.

Rozpracowywanie produktu konkurencji nie czyni z ciebie fałszerza, a mistrza. Nawet jeśli konkurent jest większy, to poznając jego piętę achillesową dowiesz się, gdzie uderzyć i jak ulepszyć własną ofertę.

Rozpruwanie wielkiej mody

W pracowniach projektowych marki Zara wieszaki uginają się od ciężaru ubrań z metkami znanych projektantów. Ubrań znacznie droższych niż te z Zary, ubrań które dopiero co były prezentowane na wybiegach w największych stolicach świata.

Zara inspiruje się tym, co tworzą najwięksi projektanci – ale nie po to, by wypuścić do sklepów tańsze kopie! Projektanci Zary rozpruwają ubrania, analizują je dokładnie, adaptują we własnym stylu, zszywają i wypuszczają na rynek.

Ale nie tylko sieciówka sprzedająca fast fashion inspirowane wielką modą rozpracowuje produkty konkurencji.

Balenciaga (panowie, tu link poglądowy dla was) na początku swojej kariery kupił naręcze ubrań innych projektantów, by dokładnie je obejrzeć i wykonać własne kreacje zgodnie z tym, jak szyli najwięksi. Rozpruwał ubrania i je studiował. W ten sposób nauczył się strony technicznej fachu: tego, jak ciąć, kroić i prowadzić szwy. Do spraw technicznych dodał swoje nowatorskie pomysły, talent, kreatywność i voila, gotowe! Narodziła się nowa gwiazda!

Takie działanie może być pomocne nie tylko w sektorze mody. Dokładna analiza pracy innych może być większą szkołą twojego fachu niż opasłe tomy opracowań naukowych i lata studiów.

Nie musisz mieć na to dużego budżetu

Bezpośrednie zbadanie produktów konkurencji to jedno z niskobudżetowych badań marketingowych. Oczywiście ich koszt jest zależny od tego, na jakim rynku działasz i po jakiej cenie twoi konkurenci sprzedają produkty – ale jeśli działasz na rynku dóbr o wysokich cenach, prawdopodobnie masz budżet na to, by kupić i przetestować produkt konkurencji. Pamiętaj: to nie żadna fanaberia, to poszukiwanie szansy rynkowej.

A jeśli jesteś producentem tanich dóbr FMCG, to takich analiz powinieneś dokonywać często i – co ważne – zadbać o rotację osób testujących konkurencyjne produkty. Każda kolejna para oczu/dłoni/kubków smakowych może dostrzec coś, co stanie się przełomowe dla twojego biznesu.

Tego typu badania mogą wykonywać pracownicy firmy, ale może też się tym zająć doświadczona agencja czy ośrodek badawczy. Dobrze też, gdy to sam prezes dokładnie przyjrzy się dziełu konkurencji, po czym zaklnie, chwaląc kunszt rywala i postanowi, że jego firma zrobi to jeszcze lepiej.

W kolejnych tygodniach napiszę także o innych niskobudżetowych metodach badawczych, a tymczasem więcej o badaniach można przeczytać tutaj.

Autorem zdjęcia na samej górze jest Gemma Stiles.