Carlo Rossi zaprasza na Fashion Week Poland. Spot o tej treści emitowany jest przez cały czas, choć impreza odbywa się tylko dwa razy do roku. Pomyliło im się coś, czy co? Nie. To sprytne obejście zakazu reklamy wina i wykorzystanie możliwości promowania się jako sponsor. Co jeszcze można zrobić, by promować wino nie łamiąc zakazu reklamy?

Carlo Rossi robi to dobrze

W spocie, w którym Carlo Rossi zaprasza na Fashion Week Poland nie widać butelki, nie ma też pokazanego samego trunku. Jest za to postać kobiety w czerwonej, wirującej sukience, która maluje usta czerwoną szminką i udaje się na imprezę, na której zamierza pić coś (wiemy dobrze, że wino Carlo Rossi) w kieliszku, po który sięga barman. Towarzysząca temu muzyka oraz ciepły, damski głos budują odpowiedni nastrój, który ma przywoływać przyjemność i zmysłowość towarzyszące piciu wina. Elementy bezpośrednio nawiązujące do Carlo Rossi to czerwone perfumy o nazwie Carlo Club, których używa bohaterka spotu, informacja o tym, że producent wina jest sponsorem imprezy i ukazanie zmodyfikowanej etykiety wina, co ma ułatwić konsumentowi odnalezienie produktu w sklepie. To reklama nie-reklama, która wpaja konsumentom skojarzenia z marką i buduje jej świadomość. Pięknie.

Sponsoring nie dla każdego

Sponsoring eventów, zwłaszcza tak dużych, jak Fashion Week Poland to duży wydatek. Oczywiście jako sponsor możemy żądać wiele – by tylko nasze wino było podawane w barze, informacje o marce pojawiały się we wszelkich materiałach promujących imprezę, a hostessy były ubrane w koszulki z logo marki – słowem, by marka pojawiała się wszędzie.

Carlo Rossi na ostatnim FW prezentowała nawet własną kreację: czerwoną, wykonaną z płatków róż. To wszystko pasuje do wizerunku marki, która pozycjonuje się jako słodkie wino dla kobiet. Nie każda marka wina może sponsorować masowe imprezy. Albo nie ma na to funduszy, albo może zostać co najwyżej sponsorem spotkania sommelierów.

To trzeba robić

Każda marka musi wyskubać drobniaki na podstawową promocję, czyli

  • publikacje w prasie branżowej – i tej dla winiarzy i dla handlowców,
  • zadbanie o ekspozycję w punktach sprzedaży wzbogaconą o materiały POS, np. wobblery w kształcie butelki, plakaty, rozkładane ulotki-przewodniki po doborze win,
  • specjalne oferty dla handlowców i konsumentów – rabaty, obniżki cen, gratisy. Uwaga, zwiększanie objętości w tej kategorii produktów może zubażać wizerunek wina jako trunku z wyższych sfer – raczej nie polecałabym robienia przejściowych promocji i dodawania +250ml do tradycyjnej butelki. Z resztą, nikt nie wpadł jeszcze na taki głupi pomysł ;)

Etykieta

To jasne, że ci, którzy nie znają się na winach zwracają większą uwagę na etykiety. Ładne, estetyczne, kolorowe albo stonowane – silnie skłaniają do zakupu. Warto więc wysilić się projektując etykietę. Niech oddaje charakter marki i jasno pokazuje, jakie to wino. Poniżej kilka przykładów ciekawego wykorzystania etykiety – czasem bardzo artystycznej, a czasem bezpośrednio wyrażającej cel/powód picia trunku ;)

win1 win2 win3 win4 win5play2 playtypography

Kraj pochodzenia

Większość producentów wina silnie podkreśla, skąd pochodzi ich trunek. Ma to dobudować skojarzenia z tradycją winiarstwa i konkretnymi szczepami winogron w danym regionie. Jak Zinfandel to z Kalifornii, a jak dębowe białe wino to z Bordeaux. Czy można tu oszukiwać klienta? Można. „Rozlewane we Francji” to nie to samo, co „wyprodukowane z francuskich winogron”. Ale nie każdy klient to zauważy.

Jeśli twoje wino jest dobre…

Uwaga, tylko dla naprawdę dobrych win – nie win stołowych, a wysokojakościowych produktów. Mając takie wino, można zapukać do sommelierów i znawców wina. Zorganizować dla nich blind testy, godząc się na ryzyko porażki. Sponsorować festiwale win i spotkania winiarzy. Zaopatrywać tylko drogie restauracje i sklepy z winami (trzeba trzymać fason). Warto rozważyć także wysyłkę produktu blogerom zajmującym się winiarstwem, by mogli przetestować produkt.

Blogosfera

No właśnie, ale i u innych blogerów z powodzeniem można promować wino. Były już takie akcje – marka portugalskiego wina Bastardo zaprosiła trójkę naszych blogerów: Fashionelkę, Segrittę i Kominka do odwiedzenia ich winnicy i degustacji wina. Choć zdarzyły się wpadki, związane z niedostosowaniem charakteru komunikacji blogerów do sposobu pozycjonowania marki, takie jak wpis Fashionelki:

Chcę wczuć się w klimat miasta, założyć czerwoną sukienkę i z uroczej restauracji napisać Wam jak smakują wina Bastardo. Tak. Tak to sobie właśnie wyobrażam.

Podczas gdy Bastardo to dość tanie wino, mogące konkurować pod wieloma aspektami z Carlo Rossi. Mimo to, myślę, że budżet PR w Bastardo wydali bardzo dobrze, bo blogerzy choć trochę wpłynęli na świadomość istnienia nowej marki na rynku.

Internet

W Internecie winu wolno jakby więcej. Warto pomyśleć nie tylko na stroną www marki, bo to sprawa wręcz obowiązkowa. A może blog tworzący cały klimat wokół marki lub edukujący klienta? Do tego obecność w social mediach. Nie tylko na Facebooku. Wino to dobry produkt do pokazywania na Instagramie (znów: charakter marki) albo Pintereście. A w tych social mediach można pomyśleć o real time marketingu i tworzeniu memów. Pieseł z winem? Wow wow, uszanowanko, takie dobre!

Ambient

I na koniec, najbardziej kreatywne. Działa ambientowe, partyzanckie, niecodziennie i często niskobudżetowe. Poniżej macie przykład. Tylko jeden. Może to wy wpadniecie na inne pomysły i podzielicie się nimi tu ze mną? ;)

 

Autorem zdjęcia na samej górze jest Søren Gammelmark