Przedsiębiorco, marketerze, blogerze i ktokolwiek robiący cokolwiek.

Ten tekst czytamy tak długo, aż wbijemy go sobie do głowy. Wersja druga: drukujemy, wieszamy nad biurkiem i spoglądamy za każdym razem, gdy chcemy zrobić coś głupiego. Oto 10 przykazań konkurencji.

Oto 10 przykazań konkurencji

  1. Nie wprowadzaj w błąd konsumenta swego.
  2. Nie naśladuj konkurenta swego ani żadnej rzeczy, która jego jest.
  3. Nie wystawiaj fałszywego świadectwa przeciw konkurentowi swemu.
  4. Ani nie zachwalaj tego, co twoje, fałszując wyniki badań i przyznając sobie samemu nagrody.
  5. Pamiętaj, abyś obietnic dotrzymywał, a tajemnice miał za rzecz świętą.
  6. Organizowania piramid finansowych się wystrzegaj.
  7. Nie reklamuj tego, co zakazane.
  8. Nie wręczaj łapówek.
  9. Nie nakłaniaj innych do niewywiązywania się z umów.
  10. Nie utrudniaj innym dostępu do rynku.

Przeczytanie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji jest trudne. To w końcu całe 11 stron. No to proszę, zawarłam w tych kilku zasadach jej esencję.

Jak to nie można? Ale my to robimy!

Za nieuczciwą konkurencję uważa się łamanie norm prawnych, zasad społecznych i dobrych obyczajów, które zagrażają bądź naruszają interesy innego przedsiębiorcy lub konsumenta. Dlatego na zapobieganiu nieuczciwej konkurencji powinno – teoretycznie – zależeć nam wszystkim. Wiecie, prawo i sprawiedliwość. Ale mimo, że naruszenie zasad konkurencji niejednokrotnie grozi karami finansowymi, wciąż spotykamy się z ich naginaniem, obchodzeniem i łamaniem.

Kilka przykładów:

Nie wolno kłamać co do pochodzenia geograficznego produktu, jego ilości, jakości, składników, sposobu wykonania, przydatności, możliwości zastosowania, naprawy, konserwacji lub innych istotnych cech towarów. Ale spotykane są przecież: ser typu oscypek, wykonane metodą a’la cośtam. Składniki użyte do produkcji? Nie zawsze są widoczne na opakowaniu. Za to opakowanie robi się nadmuchane i wypełnione powietrzem, a do środka wkłada się coraz mniej produktu. Niezorientowany klient kupuje coraz mniej za tę samą cenę (downsizing). A szwajcarskie zegarki? Wszystkie komponenty pochodzą z Azji, ale dzięki składaniu ich w Szwajcarii można dumnie napisać na opakowaniu Made in Swiss.

Nie można się pod nikogo podszywać, kradnąc logo lub zewnętrzną postać produktu. Wolno się za to inspirować. Ileż to zainspirowanych znanymi markami produktów można spotkać…

Nie można także posługiwać się nieprawdziwymi atestami, nierzetelnymi wynikami badań i informacjami o otrzymanych nagrodach. A badania na próbie 30 kobiet? A wręczanie sobie nagród, które samemu się ufundowało? Posiadanie atestu jedynie nam znanej instytucji?

Nie można rozpowszechniać informacji o konkurentach, które wprowadzają w błąd i mogą wyrządzić szkody. A szeptanka? Czarny PR? Come on.

Zakaz reklamy? Dobre żarty. Jeśli czytacie mój blog to wiecie dobrze, że da się go obejść.

No i utrudnianie dostępu do rynku. Czy nie nazwalibyśmy tak dumpingu, opłat półkowych i zróżnicowanego traktowania klientów?

Czy uczciwa konkurencja w ogóle istnieje?

Autorem zdjęcia na samej górze jest Matt Hoskins.

  • Tak się składa, że ostatnio również oddawałem się lekturze UZNK. Twoje 10 przykazań – bezcenny skorowidz wiedzy z przymrużeniem oka, świetne! Jeśli chodzi o problem uczciwej konkurencji i działań prawnie legalnych, a jednak z uczciwością nie mających wiele wspólnego – to problem, przed którym staje ustawodawca. Raz, że niemożliwością jest prawne usankcjonowanie wszystkich możliwych stanów faktycznych (pomysłowość ludzka nie zna granic). Dwa, że zbyt daleko idące zakazy wyłączyłyby konkurencję w ogóle. A przecież konkurencja jest paliwem napędowym rozwoju. Widać to choćby przy problemie niedozwolonego naśladownictwa. Bardzo łatwo byłoby zakazać naśladownictwa w ogóle, ale w ten sposób zatrzymalibyśmy się w miejscu. Bo każde ”pierwsze” rozwiązanie musiałoby być jednocześnie ostatnim. To konflikt interesu obecny od zawsze w prawie – wyważenie interesów podmiotu uprawnionego i osoby trzeciej. Nie jest to proste. Wydaje mi się, że obecnie obowiązująca ustawa zapewnia akceptowalny poziom ochrony i jednocześnie nie popada w skrajności. Nie wymagajmy od ustawodawcy cudów. Cała ”gra warta świeczki” rozgrywa się na etapie stosowania prawa i to tutaj należy zachować czujność.

  • Mam wrażenie, że odpowiedź na Twoje ostatnie pytanie brzmi: NIE!
    Ale mogę się mylić ;-)

  • Pingback: 10 przykazań sprzedających nieruchomości()

  • 2 jest bez sensu, ale nie chce mi się rozpisywać, dlaczego mam rację, po prostu uwierz na słowo.

    • Marta Górazda

      Domyślam się, o co chodzi – zakazywanie naśladowania blokuje rozwój, o czym napisał tutaj Wojtek. Absolutnie się z tym zgadzam.

  • pracuję w niemieckiej firmie. produkty powstają z niemieckich półproduktów. więc dlaczegoby nie dawać napisu „made in germany”? dzięki składaniu ich tutaj mamy łatwiejszy dostęp do tych części na rynku polskim. co tu jest nie tak?